22 lutego 2017

Umowa

 


    Wiadomość o balu semestralnym dzięki niecierpliwym Ślizgonkom rozniosła się z siłą tsunami i nawet Gryfoni powoli zaczęli poszukiwać dla siebie pary na imprezę. Drobna dziewczyna poprawiła swoje okulary nakładając sobie jajecznicę na talerz.

-   Ej, słyszałyście o balu? - pisnęła Lavender dosiadając się do swojego stołu w Wielkiej Sali.

-   Ciężko o nim nie słyszeć. - bąknęła Ginevra.

-   Nie cieszysz się? Pisałam z Ronem. Przyjedzie na bal dla mnie. - zaśmiała się blondynka poprawiając wielkiego motyla wpiętego we włosy.

-   Harry też będzie.- dodała Hermiona. - Ale zanim przyjdzie bal mamy egzaminy.

-   O matko, nic się nie zmieniłaś. - mruknęła Lavender. - Egzaminy egzaminami, ale w tym roku bal ma być największym wydarzeniem w Świecie Czarodziei. Zjadą się przedstawiciele wielu szkół, będą zespoły i znani magicy.

-   Podobno Wrzeszczące Jędze mają zaśpiewać kilka kawałków. - podłapała Ginevra.

-   O tak, tak. Chcą też urządzić konkurs na króla i królową balu, już nie mogę się doczekać, kiedy Ronuś przyjedzie. Na pewno wygramy! - pisnęła.


   Do rozmowy włączył się Neville i Luna a całą salę wypełniły rozmowy schodzących na obiad uczniów.


   Siedział wśród Ślizgonów po raz kolejny uciekając przed przedstawicielkami płci pięknej ze swojego domu. Wulgarne, pozbawione szacunku do siebie dziewczęta nachylały się obok niego eksponując biusty, wypinały przy byle okazji i posyłały mu przesłodzone spojrzenia. Dawno nic nie wytrącało go tak z równowagi, jak natłok prześladowców, których nie może się pozbyć zaklęciami. Przed przybyciem do Hogwartu zawarł umowę z Dumbledorem o nieużywaniu czarów i uroków w stosunku do uczniów i nauczycieli, co zapieczętował przysięgą krwi. Próbował znaleźć miejsce, w którym Ślizgonek nie ma, ale one uparcie czekały na niego zarówno na boisku od Quiddicha, jak i na błoniach jak i w każdym miejscu, w którym w ciągu dnia przebywał. Nocą zabezpieczał drzwi zaklęciem obawiając się, że któraś będzie próbowała się do niego zakraść a on wybudzony ze snu od razu ją zabije zapominając gdzie jest. Najbardziej we znaki dawała mu się jednak Lidia, której nienawidził ponad wszystko. Rodzice dziewczyny byli zagorzałymi fanami Czarnego Pana, służyli mu od początku i pragnęli jego powstania. Po wojnie udało im się uniknąć Azkabanu przekonując Ministerstwo, iż zmuszano ich do tego pod pozorem zamordowania dzieci. Malfoy nie wiedział dokładnie, w jaki sposób udało im się wyłgać, ale zachowali wolność i majątek. Lidia Ellias była wszędzie. Podobnie jak jej koleżanki dokładnie znała miejsca, w których Draco przebywa i uporczywie za nim chodziła, nie przerażały jej jego lodowate spojrzenia i nieuprzejme odpowiedzi. Tłumaczyła sobie, iż chłopak ukrywa swoje zainteresowanie, aby nie wzbudzać sensacji. Zirytowany jej monologiem o stroju, który zamówiła na bal odrzucił widelec na niedojedzony obiad i silnym krokiem wyszedł z Wielkiej Sali.


   Potrzebował miejsca, w którym nikt go nie znajdzie. Jesień powoli dawała się we znaki i uczniowie coraz więcej czasu spędzali w murach szkoły. Długo głowił się nad tym, gdzie w tej cholernej szkole może zaznać samotności, ale odpowiedź na jego zapytanie pojawiła się sama, kiedy przed oczami ujrzał młodą Gryfonkę lewitującą nad sobą grube księgi oprawione w skórę.


   Hermiona ograniczała kontakt ze znajomymi do posiłków, przerw między zajęciami i wieczorów w Pokoju Wspólnym. Te ostatnie też czasami omijała wkradając się do dormitorium w momencie, kiedy wszyscy już spali. Prawie codziennie wysyłała długie wiadomości do Rona i Harrego, którzy również starali się utrzymać z nią stały kontakt. Resztę czasu spędzała w bibliotece, w której znalazła idealne dla siebie miejsce na trzecim piętrze przy wielkich globusach i mapach. Właśnie wracała do swojego pokoju, kiedy jej oczom ukazał się wysoki mężczyzna w szarej koszuli. Draco Malfoy z zimną obojętnością patrzył na nią nie zatrzymując się nawet na chwilę. Coś w jego spojrzeniu mówiło jej, iż jego irytacja osiągnęła apogeum, więc nie odzywając się nawet słowem szła dalej licząc na to, że nie dojdzie między nimi do konfrontacji.

-   Gdzie jest biblioteka? - spytał zatrzymując się przed nią. Przez chwilę przyglądała mu się zaskoczona. - Jesteś opóźniona? Pytam o coś.

-   Wyglądam na mapę? - rzuciła zaciskając pięść.

-   Nie Granger, mapa bywa przydatna. - odparł uśmiechając się perfidnie.

-   Grzeszysz kulturą Malfoy. - zironizowała.

-   Jesteś tu sama, lepiej nie zaczynaj z kimś, kto może cię skrzywdzić. - zagroził.

-   Miałeś wiele okazji, żeby to zrobić. - poprawiła delikatnie okulary. - A biblioteka jest na dachu szkoły, w dodatkowym budynku. - dodała odwracając się od młodego mężczyzny.

    Stał przez chwilę przyglądając się oddalającej dziewczynie i lewitującym wokół niej księgom. Zacisnął pięści klnąc cicho, coraz bardziej żałował swojej umowy z Dumbledorem.

   Miał rację, nie zastał ani jednej Ślizgonki w bibliotece. Tak na dobrą sprawę, to poza panią Pince i kilkoma Krukonami nie było tam nikogo. Przechodząc przez ogród wciągał słodkie zapachy krzewów. W oddali ujrzał jakąś parę całującą się przy Sowiarni. Wszystko było tak spokojne, tak beztroskie. Nie potrafił odnaleźć się w tej rzeczywistości. Przeszedł przez wszystkie piętra, aż w końcu znalazł idealne miejsce dla siebie, wśród map i globusów.


4 komentarze:

  1. Cześć!
    Prosiłaś mnie, żebym wpadła, więc korzystając z okazji, że mam dzień wolny, postanowiłam wejść i przeczytać to, co zdążyłaś opublikować.
    A więc, generalnie, podoba mi się. Podoba mi się, że nie unikasz opisów, ba, jest ich całkiem sporo! Wychodzą Ci one całkiem nieźle, a jestem pewna, że z kolejnymi rozdziałami będzie jeszcze lepiej. Tak naprawdę o fabule nie mogę za bardzo nic więcej powiedzieć, bo nie wydarzyło się nic kluczowego; ciekawi mnie jedynie umowa Draco z Dumbledorem. Czekam więc na więcej konkretów! Mam nadzieję, że w kolejnych rozdziałach wydarzy się coś super ciekawego!

    Jeśli chodzi o długość rozdziałów — są one bardzo krótkie i wydaje mi się, że lepiej by było, jakbyś wstawiła rozdział raz na tydzień, a dłuższy. Wtedy jest większa szansa, że pojawią się komentujący, jeśli te przerwy będą nieco dłuższe, a same rozdziały również będą miały więcej stron. :)
    Niestety pojawiło się trochę błędów, głównie są to błędy interpunkcyjne. Poczytaj trochę kiedy używać przecinków w zdaniach złożonych, bo w tych zdaniach najczęściej je gubisz (polecam tą stronkę: http://matecznik.npr.pl/porady/przecinki.html). Myślę, że jak poczytasz trochę o tym, będzie Ci o wiele łatwiej uniknąć tych błędów. :))
    Harrego — powinno być „Harry’ego”.
    „- Grzeszysz kulturą Malfoy. - zironizowała.” — przed Malfoy powinien pojawić się przecinek + zbędna kropka.
    Masz też błąd jeśli chodzi o zapis dialogów. Przykładowo:
    „- Jesteś tu sama, lepiej nie zaczynaj z kimś, kto może cię skrzywdzić. - zagroził.” — Pierwszy błąd to ten, że używasz dywizów (-), zamiast pauz (—) lub półpauz (–). To właśnie tych znaków powinno się używać, zapisując dialogi. Druga sprawa to zbędna kropka po 'skrzywdzić'. Jeśli po wypowiedzianych przez bohatera słowach, stosujesz takie czasowniki jak 'powiedział', 'odparł', 'warknął' itp., to kropka na końcu wypowiedzi bohatera, jest zbędna.
    Poprawne zdanie powinno wyglądać więc tak:
    „— Jesteś tu sama, lepiej nie zaczynaj z kimś, kto może cię skrzywdzić — zagroził.” — Widzisz różnicę?
    (Tutaj również stronka, która jest bardzo przydatna, jeśli chodzi o prawidłowy zapis dialogów: http://www.jezykowedylematy.pl/2011/09/jak-pisac-dialogi-praktyczne-porady/).
    Mam nadzieję, że mój komentarz pomoże Ci się rozwinąć i nie masz mi za złe, że wypisałam te podstawowe błędy. :)
    W każdym razie czekam na kolejny rozdział!

    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za opinię ;) znając życie, to dalej będę robić sporo błędów, ale człowiek na nich właśnie się uczy.
      Co do długości rozdziałów, to lubię dodawać je codziennie, to coś w rodzaju odpoczynku po męczącym dniu na zajęciach i w pracy:D
      Jesteś kochana, w wolnej chwili przejrzę wszystko :)

      Usuń
  2. Rozdział fajny. Jak dla mnie troche mało głównych bohaterów. Wiec czekam na więcej. Draco w bibliotece. Noe tylko mój jest taki " zdesperowany" . Rozmowa pomiędzy nimi mistrzostwo świata. ( mam nadzieję iż to ich obojga ulubione miejsce ). Chyba się nie mylę?

    OdpowiedzUsuń
  3. Okej, Pani od pierwszego komentarza mnie uprzedziła ze wszystkimi błędami, więc je sobie daruję, jednak nie daruję kwestii nie poprawienia ich, skoro zostały one wyznaczone... Od razu, kiedy ktoś zwraca Ci uwagę na błąd powinnaś lecieć go poprawić w tekście i aktualizować, by więcej osób nie powielało komentowania błędów, no i żeby innym lepiej się czytało.

    Tu mamy pierwszą potyczkę Hermiony z Draconem i w sumie... Relacje się nie zmieniły jak widzę i zastanawiam się, w którym momencie to uleegnie zmianie. No i jaką właściwie fabułę tutaj obrałaś, prócz miłości Her i Draco.

    OdpowiedzUsuń